Jelcz Libero nie skończył jeszcze roku, a już zdążył poznać świat. Autobus, będący następcą modelu M 081, po prezentacji na ubiegłorocznych kieleckich targach Transexpo, dotarł między innymi na Słowację i Litwę. Do czasu testów redakcyjnych przejechał 16 tys. km – wystarczająco dużo, by zdążyły ujawnić się w nim pewne przypadłości wieku dziecięcego.
Niskopodłogowy pojazd, stworzony w kooperacji z Autosanem, wypełnił lukę w ofercie jelczańskiej fabryki o pojazd mało pojemny, ułatwiający podróżowanie osobom niepełnosprawnym czy przewożącym wózki dziecięce. Jelcz o 16 miejscach siedzących z pewnością nie nadaje się do obsługi znacznie obciążonych linii miejskich, ale dzięki niewielkim rozmiarom doskonale może się sprawdzić w niedużych i ciasno zabudowanych osiedlach, czy na krótkich trasach dojazdowych do centrów handlowych. Odczucia kierowcy Jednym z podstawowych atutów Libero jest dynamiczna, ekonomiczna i w miarę cicha jednostka napędowa Cumminsa. Jeśli zrezygnujemy z wykorzystywania pełnej mocy silnika, możemy liczyć na to, że zrewanżuje się on umiarkowanym zużyciem paliwa, nieprzekraczającym w warunkach miejskich 20 litrów na 100 km. Zdaniem pasażerów, poziom hałasu w tylnej części pojazdu można określić jako umiarkowany i porównywalny z większością nowoczesnych autobusów miejskich. Zastosowanie w Libero manualnej skrzyni przekładniowej umożliwiło wprawdzie obniżenie kosztów produkcji i ograniczenie zużycia paliwa, ale też utrudniło życie kierowcy – zmaganie się z opornie pracującym drążkiem zmiany biegów jest dość uciążliwe, przynajmniej na początku eksploatacji. Dobrze byłoby zmodyfikować zewnętrzny mechanizm zmiany biegów tak, by czynność ta wymagała użycia mniejszej siły, a dźwignia miała mniejszy skok i zakres luzu. Estetyka miejsca pracy w prototypie z pewnością nie jest najmocniejszą stroną autobusu. Kokpit jako całość, dzięki łagodnym kształtom i zaokrągleniom, sprawia dobre i przyjazne wrażenie. Odcina się jednak od niego duży, nieproporcjonalny zestaw wskaźników. Opracowywana w Jelczu kolejna wersja Libero ma być już pozbawiona estetycznych niedociągnięć i wyposażona w delikatniejszy, dobrze wkomponowany w ogólny wizerunek pojazdu kokpit. Przy okazji warto byłoby również przenieść (albo po prostu obrócić) włącznik zapłonu oraz zastosować nieco mniej masywną osłonę kolumny kierownicy. Kabina, pomimo – zdawać by się mogło – dość ciasnej zabudowy, jest wygodna również dla wysokiego kierowcy, podróżującego Libero nawet na długich trasach. Niewielka kierownica i wydajne wspomaganie układu kierowniczego ułatwiają manewrowanie i poruszanie się w mieście. Układ ogrzewania jest efektywny – zapewnia utrzymanie żądanej temperatury w półotwartej kabinie kierowcy i umożliwia skuteczne usuwanie pary również z prawej połowy szyby czołowej. Na pozytywną ocenę zasługuje także wprowadzenie ogrzewania szyb bocznych: przednich jednoskrzydłowych drzwi i części okna lewego. Zalety tego rozwiązania będą odczuwalne już jesienią. Rolety przeciwsłoneczne rozciągane na „pantografach” wywierają mieszane odczucia – optycznie z pewnością są lżejsze od stosowanych w dotychczas produkowanych autobusach, jednak są od nich również mniejsze i mniej stabilne. Lepiej byłoby chyba usprawnić sprawdzone rozwiązania – wprowadzając choćby sznurek zwalniający mechanizm naciągu rolety.
Przyciąga wzrok Jednym z najważniejszych atutów nowego Jelcza jest atrakcyjna sylwetka nadwozia. Wprowadzenie do poszycia nadwozia elementów z tworzyw sztucznych stworzyło zeń awangardowy i przyciągający wzrok pojazd. Gdziekolwiek nie pojawialiśmy się, Libero cieszył się ogromnym zainteresowaniem pasażerów i kierowców. Duża powierzchnia przeszklona, przezroczyste barwione włazy dachowe sprawiają, że nawet w pochmurny dzień wnętrze pojazdu jest dobrze oświetlone, a pasażerowie nie mają poczucia zamknięcia ich w puszce. Szesnaście miejsc siedzących, nawet jak na autobus mało pojemny, to niezbyt rekordowy wynik, zapewniający jednak uzyskanie szerokich przejść pomiędzy rzędami siedzeń, dużej platformy dla wózka inwalidzkiego i rozbudowanej powierzchni dla pasażerów stojących, których podróżować może testowym autobusem ponad czterdzieści. Przebudowując nieco zabudowę przednich nadkoli można by, bez ograniczania powierzchni podłogi, wygospodarować przynajmniej jedno dodatkowe miejsce siedzące – przy niewielkich rozmiarach autobusu nawet taka modyfikacja ma duże znaczenie. Wzorowo na drodze Na drodze autobus zachowuje się wzorowo. Praca zawieszenia kół na zniszczonych i dziurawych przystankach nie przenosi się na koło kierownicy, nie jest również odczuwalna na podłodze pod nogami kierowcy. Sztywność zawieszenia pojazdu została tak dobrana, by podczas wyhamowania na nierównej nawierzchni (większość zatoczek przystankowych jest pofałdowana) nadwozie nie wpadało w nieprzyjemne kołysanie. Jest ono również stabilne podczas pokonywania ostrych łuków czy jazdy na rondzie. Manualna skrzynia biegów pozwala na płynne rozpędzanie lekkiego autobusu. Oświetlenie wkomponowane w panele boczne przedziału pasażerskiego ma możliwość dwustopniowej regulacji natężenia poprzez włączenie kompletu lub symetrycznie rozmieszczonej połowy świetlików. Nowością jest wprowadzenie nowych reflektorów oświetlenia punktowego – stanowiska pracy kierowcy i wejść do pojazdu. Na poprawę samopoczucia i bezpieczeństwa, przynajmniej części pasażerów, wpływa zainstalowany w autobusie system monitoringu. Jest to rozwiązanie coraz częściej stosowane przez przedsiębiorstwa komunikacyjne w walce z wandalizmem. Podczas jazdy kierowca ma możliwość kontrolowania sytuacji w poszczególnych sektorach autobusu (liczbę kamer dostosowuje się do długości przedziału pasażerskiego), a na obrazie monitora widzi również obszary nieobejmowane zasięgiem luster. Świadomość istnienia kamer i zapisywania przekazywanego przez nie obrazu działa również odstraszająco na złodziei i rozbrykanych wyrostków. Podsumowanie Trudno powiedzieć, by Jelcz Libero miał szansę cieszyć się takim zainteresowaniem jak typowe 12- czy 15-metrowe autobusy miejskie, ale i on powinien znaleźć pewną grupę nabywców. Podstawowymi zaletami tego pojazdu są niskie koszty zakupu i późniejszej eksploatacji. Nie bez znaczenia jest również zunifikowanie części podzespołów autobusu z innymi, już produkowanymi pojazdami z Jelcza. żródło: miesiecznik cieżarówki
 |